Proces aplikacji o grant, a potem jego rozliczanie, są bardzo skrupulatnie kontrolowane przez państwo. Starając się o pieniądze, naukowcy piszą bardzo szczegółowe „biznesplany”. Podobne mechanizmy mogą funkcjonować przy inwestycjach biznesu w naukę – stwierdziła dr hab. Aleksandra Pękowska z Instytutu Nenckiego PAN podczas Igrzysk Wolności w Łodzi.
Dr hab. Aleksandra Pękowska, prof. Instytutu wzięła udział w panelu dyskusyjnym pt. „Czy w kilka lat za 3-5 mln można mieć przełom naukowy?”, który był próbą zachęcenia polskiego biznesu do inwestycji w badania podstawowe. W trakcie bardzo dynamicznej wymiany zdań zastanawiano się, co może skłonić prywatnych fundatorów do wspierania odkryć, których wyniki będą dostępne dla wszystkich, a przyszłe zastosowania - na razie nieznane.
Mówiąc o parametrach, jakie powinien spełniać hipotetyczny projekt badawczy, warty zainwestowania 5 mln zł przedstawicielka Instytutu Nenckiego PAN, kierownik Pracowni Biologii Chromatyny i Epigenomiki wymieniła „świetne pytanie badawcze, dobrą strategię i mocnego badacza”.
- To, co najważniejsze, to dobre pytanie naukowe. Można na nie odpowiadać używając zarówno środków państwowych, jak i angażując biznes. Dużo będzie zależało od biznesu: co będzie chciał finansować i jakie są cele tego finansowania - długo czy krótkoterminowe, a może wdrożeniowe. Wiele też zależy od bardzo indywidualnych preferencji osób prowadzących dany biznes – mówiła prof. Pękowska.
Według niej w całym procesie finansowania nauki najważniejsza jest ocena projektów badawczych oraz to, w jaki sposób są one prowadzone i rozwijane. - Chciałabym tutaj jasno zaznaczyć, że środki państwowe są przez nas wykorzystywane z dużą uważnością. Proces aplikacji o granty, a potem ich rozliczanie są bardzo skrupulatnie kontrolowane przez państwo. Bardzo podobne mechanizmy mogą również funkcjonować w biznesie. Wszystko zależy od tego, czego się oczekuje od badacza. – podkreślała przedstawicielka Instytutu Nenckiego PAN.
Narzędzia kontroli są więc już dostępne. Niewykluczone też, że biznes powinien traktować inwestycje w naukę na zasadzie mecenatu, podobnie jak ma się to w przypadku kultury czy sztuki. Albo długotrwałego wsparcia niekoniecznie nastawionego na błyskawiczny zysk.
- Narzędzia już mamy. My biolodzy, możemy wymagać od siebie więcej w zakresie rozwijania dialogu z biznesem, pokazania w co można i w co warto inwestować. W razie potrzeby służymy radą – proszę się z nami kontaktować. Musimy też zacząć konstruować narzędzia i kanały komunikacji odnośnie finansowania nauki podstawowej przez biznes – mówiła prof. Pękowska.
Zwłaszcza, że w innych krajach środkowej części Europy proces wymiany informacji między tymi dwoma obszarami jest bardziej zaawansowany. Kluczowym aspektem jest w tym przypadku zaufanie odpowiednim ludziom, tak jak to robią organizacje państwowe czy przyznająca granty Rada Europejska.
- Powoływanie paneli osób, ekspertów, którzy są w stanie ocenić słuszność pytania badawczego, jego przełomowość oraz sposób odpowiedzi przedstawionych we wniosku grantowym. Uważam, że to jest droga, którą może pójść każdy, kto chce finansować badania podstawowe – podsumowała prof. Pękowska.
Poza przedstawicielką Instytutu Nenckiego PAN w panelu „Czy w kilka lat za 3-5 mln można mieć przełom naukowy?” udział wzięli również: członkini Rady Polityki Pieniężnej przy NBP prof. Joanna Tyrowicz, Wojciech Kostrzewa - prezes Polskiej Rady Biznesu; Jacek Olechowski - prezes MEDIACAP SA.